Tego dnia Acajatuba Jungle Lodge opustoszał. Prom powrotny do Manaus zniknął już za pierwszym zakrętem Rio Negro zabierając ze sobą większość turystów. Zostaliśmy jedynie my i dwie Amerykanki z Kalifornii. Nawet Indianin, który nas zwykle oprowadzał po różnych zakątkach dżungli opuścił wioskę.

Gdy przy śniadaniu zastanawialiśmy się co będziemy dziś robić podszedł do nas Peruwiańczyk Enrique i powiedział, że od razu po posiłku płyniemy do Arquipelago das Anavilhanas i tam odbędziemy przeprawę przez zatopioną puszczę czółnem indiańskim. Do tej pory wszystkie nasze łodzie wyposażone były w silnik (nie licząc jednej łódki, w której motor się popsuł i byliśmy zmuszeni wiosłować) Dlatego też szerokimi uśmiechami daliśmy mu do zrozumienia, że ucieszyła nas ta wiadomość. Ponieważ wiedzieliśmy, że Enrique urodził i wychował się w głębi puszczy amazońskiej, wycieczka z nim na pewno będzie niezapomniana. Wraz z kalifornijskimi poszukiwaczkami przygód zapakowaliśmy się na pokład dużej łodzi, do której przywiązana była maleńka łupinka ( fot. 98) - to właśnie nią mieliśmy przedzierać się przez gąszcz lian i korzeni.

Po około 2 godzinach rejsu łódź zacumowała przy jednym z zielonych języków Archipelagu. Enrique oznajmił, że jesteśmy na miejscu i poprosił o wzięcie tylko najpotrzebniejszych rzeczy (nie wiem czy chodziło mu o aparat ale właśnie to wzięliśmy :-) Łódeczka ledwo pomieściła 5 osób i zanurzyła się prawie całkowicie. W jej wyposażeniu była ucięta butelka, która służyła do wylewania nadmiaru wody. Indiańska łupinka była poza tym bardzo chwiejna i trochę czasu (...i wody) upłynęło zanim nauczyliśmy się tak balansować ciężarem aby jak najmniej wody dostawało się do środka.
 
Brazylia : Amazonia :: wyprawa do dżungli Brazylia : Amazonia :: polowanie z obiektywem Brazylia : Amazonia :: wyprawa do dżungli Brazylia : Amazonia :: wyprawa do dżungli Brazylia : Amazonia :: wyprawa do dżungli Brazylia : Amazonia :: wyprawa do dżungli

Wolno zanurzaliśmy się w zieloną ścianę zatopionej dżungli, która z początku wydawała się nie do zdobycia niczym tolkienowska Mroczna Puszcza ( fot. 99-101). Indianin siedzący na dziobie jak nie wiosłem to odpychając się od gałęzi i lian, powoli wprowadzał nas w głąb tropikalnej krainy. Niekiedy musieliśmy się sporo nagimnastykować, żeby nie zostać wyciągniętym z łódki przez splątane konary lub nie wpaść w pajęczyny, które czekały tu i ówdzie na nieuważnych podróżników. Przy czym wszystkie ruchy musieliśmy wykonywać na tyle ostrożnie, żeby nie wywrócić naszego chwiejnego pojazdu.
Brazylia : Amazonia :: zatopiona dżunla tropikalna Brazylia : Amazonia :: zatopiona dżunla tropikalna Brazylia : Amazonia :: zatopiona dżunla tropikalna Brazylia : Amazonia :: zatopiona dżunla tropikalna Brak silnika, a dokładniej towarzyszącego mu warkotu, pozwolił nam na dużo lepszą obserwację życia mieszkańców puszczy. Stada małp dosłownie fruwały nad naszymi głowami z gałęzi na gałąź, przyglądając się nam od czasu do czasu z zaciekawieniem. W końcu udało nam się przebić na drugi skraj puszczy, gdzie czekała już większa łódź, która w międzyczasie okrążyła Archipelag.
Brazylia : Amazonia :: latająca małpa Brazylia : Amazonia :: dżunla tropikalna Brazylia : Amazonia :: zatopiona dżunla tropikalna Brazylia : Amazonia :: dżunla tropikalna ::: ptasznik



W drodze powrotnej podpłynęliśmy do wioski indiańskiej ponieważ naszą uwagę zwrócił statek zacumowany przy brzegu, który zgromadził sporą grupę tubylców. Okazało się, że był to pływający sklep a ponieważ pojawiał się w tych stronach dosyć rzadko, więc mieszkańcy wioski tłumnie zgromadzili się aby uzupełnić zapasy ( fot. 110).
Nasze pojawienie się było dla nich jeszcze bardziej zaskakujące. A gdy poczęstowaliśmy jedno z przyglądających się nam dzieci cukierkiem, liczba małych Indian w mgnieniu oka podwoiła się :-) Nawet Enrique nie wiedział, w jaki sposób tak szybko przekazały sobie wiadomość o przybyciu bladych twarzy rozdających słodycze...
A co do koloru skóry to nie do końca byliśmy biali. Kilka dni spędzonych na przemierzaniu rzek Amazonii w łódce pozostawiło ślad w postaci spalonych słońcem niektórych części ciała. Indianie od razu zaproponowali nam swój sposób na bolącą opaleniznę. Zostaliśmy zaopatrzeni w owoce urukum, które wydzielają bardzo silny czerwony barwnik używany m.in. do malowania barw wojennych. Jako, że my przybyliśmy z zamiarami pokojowymi skorzystaliśmy z innej właściwości tej rośliny. Sok z jej pestek znakomicie łagodzi oparzenia słoneczne. Po chwili byliśmy więc cali czerwoni (a wieczorny prysznic wyglądał jak wyjęty z filmów Hitchkocka) ( fot. 118-120).
Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska
Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: barwy wojenne Urukum Brazylia : Amazonia :: barwy wojenne Urukum Brazylia : Amazonia :: Urukum łagodzi też oparzenia słoneczne
Poza granicami wioski, od strony dżungli na wykarczowanym poletku, odbywała się uprawa manioku - rośliny, która jest podstawowym składnikiem wielu potraw w Ameryce Południowej. Co ciekawe, surowy maniok jest silnie trujący. Indianie jednak znaleźli sposób i na to. Korzenie manioku moczy się i obiera, trze się je na pastę, którą wyciska się z soku i wody w specjalnie do tego przygotowanych matafrio, zrobionych z liści palmowych. Wraz z sokiem wypływa znaczna część toksycznych składników rośliny. Wyciśniętą pastę, dla usunięcia resztek trującego glikozydu gotuje się na ogniu w wielkim naczyniu, a następnie proszkuje ( fot. 123).
Mączka maniokowa to podstawowe pożywienie w Amazonii. Indianie robią z niej m.in, placki, feijooda (mieszanka czarnej fasoli i manioku) oraz... spirytus.

Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska ::: przygotowywanie mączki maniokowej Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: wioska indiańska Brazylia : Amazonia :: zachód słońca nad Rio Negro

Następnego dnia wraz zachodzącym słońcem opuszczaliśmy Amazonię z nadzieją, że kiedyś tu wrócimy...